Środa: Po wczorajszym dniu nielotnym nasi piloci mieli większy apetyt na wygrywanie niż normalnie. Na porannej odprawie okazało się, że pogoda będzie co prawda lepsza niż dzień wcześniej, ale nie tak dobra jakby tego życzyli sobie nasi zawodnicy. Zapowiadano głównie termikę bezchmurną i tylko takiej zaznaliśmy w trakcie lotu. Co prawda na 1 PZ byliśmy już jedynie około dwóch kilometrów od przepięknych cumulusów, ale nie było nam dane pod nimi zakrążyć i calutki lot wykonaliśmy na bezchmurnej.
Janusz Centka, Karol Staryszak, Stanisław Wujczak i Andrzej Śmielkiewicz dotarli do Issoudun w sobotę 28.07.2007. Tomek Rubaj i Mirek Matkowski startowali w Lusse na otwartych mistrzostwach Niemiec w klasie otwartej, które zgromadziły ponad 40 szybowców najnowszej generacji. Zawody w Lusse zakończyły się w sobotę i dlatego nasi reprezentanci w klasie otwartej dojadą do nas nieco później. Zawody były bardzo udane i zapewniły naszym pilotom najlepszy z możliwych trening przed mistrzostwami Europy.
Nad głowami kolor nieba właściwy jesieni i w niczym nie przypomina azzuro z okolic Rzymu. Wprawdzie już nie poda ,ale jest zimno,mokro i szczelny całun chmur broni słońcu dostepu do ziemi. Organizatorzy dwukrotnie odkładali start i zmieniali zadanie ,by o godzinie 15-ej wyznaczyć nietypową jak na dzisiejsze czasy konkurencję :docel ze wspólnym dla wszystkich klas startem oraz lądowaniem na łąkach w obszernym zakolu Niemna. Niezbyt długa lecz interesująca konkurencja a przy psiej pogodzie dobre i to.
TK
Dziś zdarzyło się coś wyjątkowego jak na Rieti. Zokludowany front chłodny, który przechodził nad środkową italią uniemożliwił rozegranie konkurecji. Normalnie nie lata się tutaj tylko z powodu wyznaczenia przymusowego odpoczynku po kilku kolejnych dniach lotnych.
"Dawno wszedł dzień, a jeszcze ledwo jest widoczny
Mgła wisiała nad ziemią jak strzecha ze słomy
Nad ubogą Litwina chatą..."
Po wczorajszej pogodzie nie został nawet ślad. Od rana widać było pierwsze oznaki innego charakteru masy, która napłynęła w rejon Rieti. Pierwsze kłaczki pojawiły się nad Terminillo ok. 9, było to jednoznaczne z możliwością występowania burz. Organizatorzy przygotowując się na taki przebieg pogody wyłożyli nam ambitne obszarówki - oblot po minimach dla standardów był szacowany z przedkością ok. 128 km/h.
Organizatorzy wyłożyli dziś dla obu klas konkurencje wyścigowe o długości 289,1 km (kluby) i 368,5 km (standardy). Starty były dwukrotnie przesuwane. Ostatecznie szybowce zaczęły się odrywać od ziemi o 13:00. Niestety często długo trzeba tutaj czekać, żeby na skraju doliny zrobiły się warunki pozwalające na spokojne wykręcenie się i przeskoczenie nad góry. Na szczęscie starty ziemne są prowadzone bardzo sprawnie (to akurat organizatorom wyszło) - obie klasy są w powietrzu po w sumie około 40 minutach!
Sobota: Nadszedł dzień oficjalnego rozpoczęcia V Szybowcowych Mistrzostw Świata Juniorów. Organizatorzy zapowiadali liczne atrakcje: pokazy lotnicze, uroczystości. Niestety na zapowiedziach się skończyło. Pokazy mimo, że miały trwać od 10:30, zaczęły się dopiero po 17. I nikt nas o tym nie poinformował... Najważniejsze z zapowiadanych występów z niewiadomych przyczyn nie odbyły się. Kibiców przyszło bardzo mało. A Włosi do ostatniej chwili w niesamowicie powolnym tempie wszystko szykowali. Jeszcze w trakcie imprezy budowali prowizoryczne sceny szykowali dekorację. I tak jest wszędzie gdzie się rozejrzymy. Aż dziw bierze jak ten kraj może funkcjonować, jak oni wszystko tak powolnie załatwiają i tak mało efektywnie pracują?
Przed rozpoczęciem rywalizacji, organizatorzy przewidzieli trzy dni oficjalnego treningu (od środy do piątku). Poprzednie dni (poniedziałek, wtorek) były słabe, więc część z nas nie latała. W oficjalnym treningu jednak wszyscy wystąpiliśmy, chcąc nie tylko dalej trenować, ale także zobaczyć co reprezentują nasi konkurenci. Były to także nasze pierwsze dni w tym rokuw Rieti, kiedy zaczęliśmy wykonywać doloty na zero. W poprzednich dniach po ukończeniu deklarowanej trasy zazwyczaj wracaliśmy na 1000 metrów nad lotnisko, żeby móc jeszcze do wieczora polatać. Na oficjalnym treningu takich zabaw już nie było.