EGC2007-LT - blog

Szybowcowe Mistrzostwa Europy - Pociunai 2007

Sponsor Polskiej Reprezentacji - PKN ORLEN

W dniach od 29 lipca do 11 sierpnia w miejscowości Pociunai na Litwie będą rozgrywane konkurencje Szybowcowych Mistrzostw Europy w klasach Klub, Standard, Światowej i szybowców dwumiejscowych. Sponsorem Polskiej Reprezentacji jest koncern PKN ORLEN S.A.

Rajd do grodu Kalinina

Nie wiem co mial towarzysz Kalinin wspolnego z miastem ktore wychowalo Kanta, ale ten przysiolek Imperium ogranicza naszym liotczikom dostep do morza.

Wczoraj organizatorzy niepotrzebnie nadszarpneli nasza kase, gdy mimo zlej pogody i jeszcze gorszych prognoz wyslano wszystkich na trase, a po ogloszeniu startow lotnych odwolano konkurerncje. Dzis zanosilo sie na powtorke, lecz skonczylo sie niezlym cyrkiem. Po kilkakrotnym odroczeniu startu zmienono zadania i w konsekwencji, tuz przed wieczorem, wyslano wszystkie klasy na bardzo zblizone trasy - klase club i standard na identyczne. Wyobrazcie sobie co sie dzialo, gdy okolo 100 szybowcow roznych typow o roznych charakterystykach lotu musialo wirowac nad kniejami na slabej termice bezchmurnej, w 2-3 rojach, w przedziale wysokosci do 700 m a silny wiatr rwal mizerne noszenia. Czesc pilotow nie wystartowala, czesc wrocila na lotnisko i wydawalo sie ze reszta dokona nalotu dywanowego na lotnisko Alytus. Siadl tam Tomek i Lukasz a w poblizu Henryk. Udalo sie natomiast wyjsc z opresji Sebastianowi i Mariuszowi.

Powiew Oceanu Indyjskiego

Nad Morzem Czarnym usadowil sie niż i do obszarow, gdzie o tej porze winien rzadzic wyz znad Morza Bialego, podrzuca nam tu przegrzane zupki znad Oceanu Indyjskiego.  Jak miły mamy wreszcie dzionek - pozdrowil mnie rano radosnie  szef Brytyjczykow. Odparlem zgodnie z naszym starym przyslowiem: -Nie chwal go przed zachodem... i niestety mialem racje.

Dziwy nad dziwami

Wczoraj w wyżu ciemne chmury, dziś- po poranku pięknym jak w bajkach,-znów nasunęły się szybko ławice wróżące rychłe grzmoty i deszcz. Miała być wycieczka do Polski, ale z powodu pogody zmieniono trasy i wypędzono wszystkich wzdłuż granic TMA Kowno na zachód i północ. Nie skrócono jednak limitu czasu tak by piloci zdołali wylądować przed burzami, więc było z góry wiadomo, że będą jatki. W tej sytuacji wszyscy nasi lotnicy wcześnie odmeldowali się na trasę. Ponieważ lotnisko po zachodniej stronie lotniska znajdują się wzniesienia i szybko zanikła łączność, wyjechałem na wzgórze górujące nad okolicą i po wdrapaniu się na wieżę ciśnień. Mając taki ogląd i podsłuch rozmów pilotów nie miałem już wątpliwośći, że sprawdzą się wcześniejsze przypuszczenia.

Nudne wyniki w klasie światowej. Kluby dają czadu :)

Pogoda dzisiaj nas nie rozpieszczała ale cóż to dla nas cudownych pilotów ;). Na początek noszenia do 1 m/s i podstawa 700. Organizatorzy na początek zdecydowali się holować tylko klasę klub a standardy czekały na polepszenie warunków w strefie wyczepienia tej klasy. Zadania od 120 dla klasy światowej, 200 dla klub i 230 dla standard. Czasu na manewr brak. Otwarcie startu lotnego od 14:50 dla klubów, 15:20 dla standardów i 15:25 dla światowej.

Tam gdzie cytryna nie dojrzewa

Dziwny to kraj.Centrum wyżu a nad nami niebo godne listopada -bez promyka słońca. Tu z pewnością cytryna nie dojrzewa. Henryk wczorajszy dzień nie zaliczy do najszcześliwszych.Po ponownym starcie coś wcięło mu elektronikę. Nie miał radia ,ale miał za to problemy z przyrządami i trącił TMA a to jak zderzenie z koniem i  skutkowało wirtualnym lądowaniem .

A jednak czasem zagląda tu słońce

Pogodny zachód słońca i niebo roziskrzone gwiazdami wróżyły, iż wreszcie skończy się ten koszmar ponurego nieboskłonu, ale przed północą zaszumiał bór wieszcząc, że jakieś czortry mieszaję w niebiesiech. Takoż kolejny ranek znów wstawał spowity w welony mgieł, starających sie sięgnąć latających sióstr, które włóczyły nad ziemią swe brudne, postrzępione szaty. Gasł więc szybko blask oczu lotników, rozbudzonych nadzieją na piękny dzień. Każdy ma już dość wilgotnej trawy i ponurego nieba.

Grzybobranie

"Grzybów było wbród:chłopcy biorą krasnolice

Tyle w litewskich pieśniach sławione lisice,

Co są godłem państwa bo czerw ich nie zjada

I dziwna żadewn owad na nich nie zasiada

Panienki za wysmukłym gonią borowikiem

Którego pieśń nazywa grzybów płkownikiem.."

Dzień wózka.

Niestety zawody w Pociunai nie mają szczęścia do dobrej pogody. Wygląda na to, że jedynym sposobem jest wywoływanie kominów za pomocą wieczoru narodowego. Po party zorganizowanym przez Szwajcarów pogoda wypaliła. Wczoraj nie było wywoływania, więc trudno się spodziewać by pogoda dopisała. Warunki były od rana tak złe, że zastanawialiśmy się czy holować się do konkurencji.

Powroty standardów. Wyjazdy wózków.

Właśnie wróciło na lotnisko kilkanaście standardów. Z lotniska wyjeżdżają wózki. Nasi wszyscy w polu (Heniek, Mariusz, Łukasz) bądź na lotnisku w Alytus (Seba, Tomek), ok. 40 km od Pociunai. Wszystko wskazuje na to że z dzisiejszych konkurencji nic nie wyjdzie :(.

Żółw

Subskrybuj zawartość