Skrzydło w skrzydło

Najważniejsze mieć plan i trzymać się planu. Gdybym tak zrobił oszczędził bym sobie wiele stresu na początku trasy.

Start był dosyć późno, pomimo, że od rana nad Omarama wisiały piękne cumulusy czekaliśmy na gridzie do 13:00. O tej porze dnia nad doliną zaczyna się przesuwać linia konwergencji i wiatr zakręca na wschód. Zimne powietrze wypłukuje noszenia do pierwszych przeszkód, małych górek Cloud Hill w połowie basenu. Wisząc w powietrzu przed odejściem przyglądałem się przemieszczającemu się szlakowi i doszedłem do wniosku, że najlepiej przeciąć linię na wschodnim skraju i od razu zakręcić pod szlak.

Sebastian pierwszy na mecie

Kilkanaście minut temu Sebastian jako pierwszy przeciął linię mety. Ostatnie 100 km trasy to była ekscytująca walka między naszym pilotem a nowozelandczykiem Benem Flewetem i Brytyjczykiem Stevenem Jonesem. Tym razem najszybszy okazał się Sebastian Kawa. Brawo „BrawoBrawo”.

Więcej informacji na stronie organizatora www.gpgliding.com

Starty o trzynastej - Omarama, godz 14:30

Dzisiejsze zadanie to wariant A - wielobok o długości 282,2 km. Starty ziemne rozpoczęły się zgodnie z planem o godz. 13:00. Sześć holówek uporało się z szybowcami w ciągu 22 minut. Start lotny został otwarty o godz. 14:00. Od 30 minut wszyscy są już na trasie. Pogoda jest nienajgorsza. Jak to po froncie chłodnym mamy na niebie ok. 4/8 pięknego Cumulusa humilisa. Podstawa zbliża się do 2400 m npm. Prześwit między najwyższymi szczytami a podstawą chmur nie będzie zbyt duży.

Drugi dzień Grand Prix – Czwartek, 20.12.2007

Drugi dzień Grand Prix powitał wszystkich dość nietypowo- pięknym błękitem nieba. Pierwszy dzień za nami. W tej chwili jesteśmy już po briefingu. Zbliża się południe. Niebo jest pokryte ładnymi Cumulusami. Starty zapowiedziano na 13:00. Zawodnicy otrzymali na dzisiaj dwa warianty zadań dnia A -282,2 km i B 241,9 km.

Ostateczna decyzja ma zapaść na 15 minut przed startem w zależności od rozwoju pogody. Meteorolog zapowiedział podstawy do 2500 m nad poziom morza i noszenia ok. 2,5 m/s. Możliwe są opady przelotne i wznoszenia falowe. Dobra pogoda ma się utrzymać do końca mistrzostw. Diana 2 stoi już na starcie w pełnej gotowości do drugiej konkurencji. Dzień zapowiada się ciekawie.

Swawolne Eole

Cuda i dziwy na tych wyspach. Ciśnienie wysokie 1016 mb a nad krańcem północnym Wyspy Południowej zefirek uprawia taniec cyklonalny, czyli w prawo i wrzuca od wschodniego brzegu trochę chmur oraz wilgoci nad obszar zawodów. U nas byłoby odwrotnie. Ten mały wirek ma się jednak dopełnić chłodniejszym masami od południa - znad Antarktydy - i od zachodu przez Alpy ma się rozszerzać obszar dobrej pogody.

W pobliżu lotniska Omarama, tak jak wczoraj, przez najbliższe dwa dni może występować konwergencja, a więc w każdej dolinie inny wiatr i zaskakujące obszary rozległych wznoszeń i duszeń z lokalnymi strugami przyziemnymi silniejszych wiatrów. Wygląda na to, że do soboty będzie tam słonecznie i spokojnie. Nad Australią zaczyna jednak wirować niż i zasysa wilgoć z oceanu. W niedzielę prawdopodobnie będzie ładna jazda na fali przy wiatrach NW.

Pierwszy wyścig

Dobrze, że dzisiaj mój system trakingu nie działał, bo wszyscy mieli by ubaw z moich wyczynów. Po starcie wszystkie szybowce znalazły się w komplecie w jednym kominie na środku doliny. Kiedy tylko przekroczyliśmy pierwszą górkę stawka się rozpadła, i ostrożniejsi znaleźli się wyżej. Słaby komin na dole po jakimś czasie przestał pracować i tak góra poleciała po trasie, a dół na nawietrzną jak się wydawało na wschód. niestety nawietrzne okazały się słaby a na trasie pojawiała się konwergencja która umożliwiła pierwszym szybowcom osiągnąć Makarora wysoko i bez stresów.

Pierwszy dzień Grand Prix - Środa, 19.12.2007

Witam wszystkich w pierwszym dniu Grand Prix.

W Omaramie dochodzi godzina dziewiąta rano. Za pół godziny rozpocznie się ceremonia otwarcia Mistrzostw. Wczoraj odwiedziła nas grupa polskich turystów. Był wśród nich Rafał Elzanowski, który dostarczył Sebastianowi wyświetlacz do Cambridge. Wielkie dzięki. Wyświetlacz dotarł przesyłką do mnie z dużym opóźnieniem kilka godzin po wylocie z Warszawy.

Ostatni dzień treningu w Nowej Zelandii, 18.12.2007

Wbrew prognozom pogoda w pierwszej połowie dnia była nielotna. Długi briefing skończył się około dwunastej zapowiedzią poprawy pogody. O 13:00 wszyscy byli już na starcie. Pierwszy raz zawodnicy otrzymali zadania dnia. Task setter zaplanował na dzisiaj trasę 159,1 km. Starty rozpoczęły się o 15:00. W czasie startów cumulusy snuły się poniżej okolicznych szczytów.

Trening - nielotny poniedziałek - relacja Sebastiana

Poniedziałek, 17.12.2007: Dzisiaj chmury w nadmiarze i do tego nie ma wiatru. Wygląda na kolejny dzień techniczny. Wczoraj wreszcie znalazlem przyczynę czemu nie działał wariometr. Okazalo się że w czasie transportu od wibracji przetarł się wężyk do termosu. A już chcieliśmy grzebać w O-ringach w ogonie. Dzięki temu, że nie miałem pneumatyka skupiłem się na Cambridgeu i udało mi się go zmusić do jakiego takiego działania. Kalibrowałem go prawie cały dzień po każdym wejściu do komina aż wreszcie pomarańczowa wskazówka zaczęła się wychylać mniej więcej tak jak powinna. Zgubiła się też nawiewka pod skrzydłem od dajnika do turbulizatorków. Jacek zainwestowal w puszke Coca Coli i wykonaliśmy nawiewkę z kawałka miękkiej blachy. Dzisiaj pewnie spróbujemy włożyć Diane do wózka od Duo Discusa.

Pozdrowienia Dla wszystkich. Wszedzie reklamują swięta, ale jakoś się ich tu nie czuje.

Trening - niedziela - relacja Sebastiana

Niedziela, 16.12.2007: Pogoda była troche słabsza niż w sobotę. Zapowiadali deszcz nad naszą częścią wyspy i właściwie się to spełniło, ale fala jednak robi swoje. Pomiędzy tymi deszczami dało się latać. Ja uciekłem na fali w kierunku Quinstown. Poprosiłem panią na kontroli o zgodę w przestrzeni D i mogłem tam latać do 135FL na wschód od jeziora Dunstan. Rewelacyjny wynalazek przestrzeń D. Obleciałem kolejne pasma: Dunstan, Pisa, Hawkdun, z wiatrem i pod wiatr, i wylatując po godzinie podziękowałem za współpracę.

Subskrybuj zawartość