Sobota, 15.12.2007: Leje nie leje, ale latać trzeba, bo czasu coraz mniej. Miało nie być pogody, ale jak tylko zaczęło wiać niebo się przejaśniło nad Omaramą, więc wszyscy pędem wystawili szybowce na wschodnim skraju pasa. W porównaniu do ostatniego naszego pobytu tutaj trening jest słabo zorganizowany. Wtedy Gawin starał się nam opowiedzieć o lataniu w Nowej Zelandii, wyznaczyć jakieś trasy, a tym razem na treningu każdy lata na własną rękę. Pliki z punktami zwrotnymi są pomieszane, plik przestrzeni powietrznej nie dziala. Człowiek odpowiedzialny za informatykę na urlopie. W takim układzie trzeba wziąść sprawy w swoje ręce i zacząć działać. Na starcie z Petrem Krejcirikiem podeszliśmy do Bena Fleweta by nam zaproponował jakąś trasę. Ten oczywiście się zgodził i stwierdził, że w takim układzie pewnie polecimy jedna wielką grupą.
Sebastian Kawa dotarł do Nowej Zelandii 12 grudnia. Następnego dnia był już w Omaramie. Nasz Szybowiec Diana 2 dopłynął szczęśliwie kilka dni wcześniej. Pierwsze trzy dni były deszczowe. Dzięki temu nie było dylematu aklimatyzować się czy latać. Dwanaście godzin różnicy i dwie doby podróży robią swoje.
W sobotę pogoda dopisała. Sebastian wykonał piękny wielogodzinny lot treningowy. W niedzielę było podobnie. Problemem był niesprawny wariometr pneumatyczny. Na szczęście znaleźliśmy nieszczelność w instalacji (przetarty przewód od naczynia wyrównawczego). Pozostaje jeszcze sprawdzenie w locie.
Niederoeblarn, 22 sierpnia 2007, godzina 17.30.
Wczesniejsze prognozy pogody nie byly dla nas optymistyczne. Szczesliwie jednak nie sprawdzily sie. Dziwne, bo prognozowanie jest w Niederoeblarn chyba bardzo latwe. Wystarczy po obudzeniu sie wyjrzec przez okno i sprawdzic, czy widac gore Grimming. Jesli jej nie ma, to mozna spac dalej. Dzisiaj gora byla jednak doskonale widoczna, wiec po obfitym sniadaniu, czym predzej wyruszylismy na lotnisko. Przywital nas Wacek Sieczkowski, reprezentujacy polski zespol na porannej odprawie przedlotowej.
Starty do nieukonczonej trzeciej konkurencji rozpoczely sie niezwlocznie. Podczas lotu na holu nie sposob bylo sie oprzec niezwyklemu krajobrazowi Alp. Doskonale widoczny byl wiec lodowiec w Dachstein oraz sniegi, ciagle zalegajace w polnocnych zlebach najwyzszych gor. Rozwijajaca sie termika coraz bardziej dawala sie we znaki.
Niederoeblarn, 20 sierpnia 2007, godzina 10.30.
W rekordowym czasie powrocil z Polski nasz naprawiony szybowiec Swift SP-3532. Dyrektor Aeroklubu ROW wraz z podleglym personelem, zadbali o blyskawiczna naprawe peknietej ramy podwozia. Koledzy, ktorzy pojechali do kraju, zmeczeni ale szczesliwi sa znow z nami.
Wszyscy jestesmy im bardzo wdzieczni!
17 sierpnia nie pozwolil nam na rozegranie konkurencji. Od rana do wieczora lalo jak z cebra. Pozwolilo to jednak na wypoczynek dla tych z nas, ktorzy ostatnie dwa dni spedzili w podrozy.
Gora Grimming, raz po raz kryla sie w ciezkich i ciemnych chmurach, obficie polewajacych okolice woda.
OSTATNI DZIEŃ MISTRZOSTW - SOBOTA, 18.08.2007
Ostatecznie Janusz Centka zdobył złoty medal i tytuł mistrza Europy a Karol Staryszak srebrny medal i tytuł Wicemistrza Europy w klasie 15 metrowej. Bardzo cieszy, że nasi piloci dokonali tego na znakomitych polskich szybowcach Diana 2. Pozostali reprezentanci walczyli ze zmiennym szczęściem. Wyjątkowo skomplikowana pogoda stawiała poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie. Bardzo silna i liczna konkurencja nie ułatwiała zadania. Nasza reprezentacja zdobywając dwa medale - złoty i srebrny - wypadła najlepiej ze wszystkich. Dwa medale złoty i brązowy zdobyli Brytyjczycy. Po jednym medalu odbiorą: Holendrzy, Belgowie, Włosi, Francuzi i Niemcy.
OSTATNI DZIEŃ MISTRZOSTW - SOBOTA, 18.08.2007
Piękne cumulusy, wspaniałe szlaki cumulusów na granatowym niebie. Taki widok mieliśmy w Issoudun zaraz po odprawie. Konkurencje prędkościowe (RT) o długościach od 308 do 360 km wydawały się zbyt krótkie. Nikt jednak nie protestował. Biorąc pod uwagę zbliżający się front ciepły i to, że był to ostatni dzień można uznać wybór tras za słuszną decyzję. W ciągu dnia faktycznie pojawiło się sporo chmur wysokich a napływające ciepłe powietrze tłumiło termikę.
OSTATNI DZIEŃ MISTRZOSTW - SOBOTA, 18.08.2007
Końcowe dni mistrzostw to zdecydowanie najlepsze dni pod względem warunków pogodowych. Pogoda jakby chciała się zrehabilitować za jesienne wybryki w środku lata. Niż z frontami, który zbliża się znad Atlantyku stracił impet i dzisiaj z pewnością będzie rozegrana ósma konkurencja mistrzostw. Będzie to ostatnia konkurencja. Zapowiada się termika bezchmurna z pojedyńczymi cumulusami. Więcej chmur ma być na wschodzie.
Trzymajcie kciuki. Dochodzą do nas informacje, że jak zwykle media traktują nas po macoszemu. Dokładne informacje są regularnie przekazywane. Dużo może pomóc masowy nacisk ze strony odbiorców. Dlatego dzwońcie, piszcie do mediów domagając się informacji. Od nas wiele zależy.
Więcej informacji na stronie organizatora www.egc2007-issoudun.fr
SOBOTA, 18.08.2007 - GODZ. 0:50.
Janusz Centka - lider klasy piętnastometrowej- zwyciężył w dzisiejszej konkurencji, a Karol Staryszak zajął piąte miejsce niewiele tracąc do Janusza, który umocnił się na pozycji lidera. Karol awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Obydwaj piloci latają na doskonałym polskim szybowcu Diana 2. Tomasz Rubaj wygrał siódmą konkurencję w klasie otwartej. Stanisław Wujczak zajął trzecie miejsce w klasie osiemnastometrowej. Jak widać Polacy znakomicie wypadli dzisiaj we wszystkich trzech klasach mistrzostw. Sobota to ostatni dzień przewidziany na rozgrywanie konkurencji. Miejmy nadzieję, że dobra passa naszych zawodników utrzyma się do końca.
Jacek Dankowski
DWUNASTY DZIEŃ MISTRZOSTW - PIĄTEK 17.08.2007 (godz. 21:00)
Wszystko wskazuje na to, że Janusz Centka wygrał dzisiejszą konkurencję. Karol Staryszak i Tomek Rubaj mają również jedne z lepszych rezultatów. Zapowiada się ciekawie.
Więcej informacji na stronie organizatora www.egc2007-issoudun.fr
Jacek Dankowski
Tel Kom. +33661030071 (od 28.07.2007 do 19.08.2007)
DWUNASTY DZIEŃ MISTRZOSTW - PIĄTEK 17.08.2007 (godz. 19:00)
Po godzinie osiemnastej ostatni bok trasy był już pod pełnym pokryciem chmur średnich i wysokich. Janusz Centka wylądował około 17 km przed metą a Karol Staryszak z Tomkiem Rubajem na lotnisku Vierzon kilka kilometrów wcześniej. Staszek Wujczak zaliczył pole na północny-wschód od Vierzon. Jedno noszenie i wszyscy nasi piloci byliby na mecie. Andrzej i Mirek wrócili dzięki silnikom do Issoudun.
Wczesne odloty na trasę zaprocentowały. Mam nadzieję, że nasi piloci osiągnęli dobre wyniki. Jeden z pilotów okupujący miejsce przed Karolem wylądował na początku trasy i poniesie duże straty. Według najświeższych danych metę osiągnął tylko Holger Back z klasy 18m.
Więcej informacji na stronie organizatora www.egc2007-issoudun.fr