Trening - nielotny poniedziałek - relacja Sebastiana

Poniedziałek, 17.12.2007: Dzisiaj chmury w nadmiarze i do tego nie ma wiatru. Wygląda na kolejny dzień techniczny. Wczoraj wreszcie znalazlem przyczynę czemu nie działał wariometr. Okazalo się że w czasie transportu od wibracji przetarł się wężyk do termosu. A już chcieliśmy grzebać w O-ringach w ogonie. Dzięki temu, że nie miałem pneumatyka skupiłem się na Cambridgeu i udało mi się go zmusić do jakiego takiego działania. Kalibrowałem go prawie cały dzień po każdym wejściu do komina aż wreszcie pomarańczowa wskazówka zaczęła się wychylać mniej więcej tak jak powinna. Zgubiła się też nawiewka pod skrzydłem od dajnika do turbulizatorków. Jacek zainwestowal w puszke Coca Coli i wykonaliśmy nawiewkę z kawałka miękkiej blachy. Dzisiaj pewnie spróbujemy włożyć Diane do wózka od Duo Discusa.

Pozdrowienia Dla wszystkich. Wszedzie reklamują swięta, ale jakoś się ich tu nie czuje.

Diana do Cobry na Duo pasuje, pod warunkiem, że przy wkładaniu rozegnie się nieco burty a wjeżdzając przechyli szybowiec o 45 stopni. No to kadłub załatwiony, gorzej ze skrzydłami. Organizator stwierdził, że przyjedzie dwoma przyczepami po szybowiec. Ok, ja tam wolał bym jednak załadowac kadłub na dach zwykłej przeczepy i sprawa załatwiona. Ciężki nie jest, wygląda raczej na ciężką anoreksję. Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby robić takich wygibasów z transportem.

Dalej leje. Jutro ma być lepiej.

Sebastian