Gdyby studenta zapytać ile czasu zajmie mu wykonanie jakiegoś zadania, odpowie pytaniem: A ile zostało czasu do egzaminu?
Kilka lat temu, miałem honor przebywać z akrobatami w Drakino pod Moskwą. Przez kilka dni przed zawodami żyliśmy na ogromnym placu budowy. Jeszcze w nocy poprzedzającej uroczystość otwarcia mistrzostw mieliśmy sposobność podglądania jak kładzie się instalacje wodno -kanalizacyjne, jak buduje się drogi, obserwować pracę spawaczy, murarzy, dekarzy, posadzkarzy, elektryków, którzy z braku czasu na stawianie słupów plątali swą sieć wśród koron wysokich sosen, ale na godzinę zero wszystko było gotowe i pod wielkimi dzwonami.
Sądziłem wówczas, że to specyfika kraju w którym przez dziesiątki lat doskonalono gospodarkę planową, ale pod Wezuwiuszem uprawia się podobne praktyki. Przez dwa dni mieliśmy nawet trudności w dostaniu się na lotnisko, bo maszyny do wylewania asfaltu blokowały drogę dojazdową, a słynna w świecie dziura w płocie chroniącym dostępu do wojskowego przecież lotniska została zlikwidowana przy wymianie siatki. Na naszych oczach wyrósł nowy budynek administracyjny, ładny pawilon gastronomiczny a w kilka godzin błoto budowy zakryła piękna zieleń trawników rolowanych „z metra”. W mgnieniu oka wyrosło też kilka dorodnych drzew oliwnych.
W podobnym trybie przebiegały również nasze przygotowania. Sebastian po otrzymaniu wypożyczonego szybowca spędził kilka dni na mozolnym polerowaniu szorstkich już niestety skrzydeł tej leciwej maszyny oraz porządkowaniu instalacji LS-8. Już na miejscu, w Rieti, okazało się, że rejestrator lotu zainstalowany w tym szybowcu nie ma i nie może mieć certyfikatu IGC. Choć wykorzystywano go w wielu zawodach dopiero tutaj „sprawa się rypła”. Znów niezawodni okazali się ludzie lotnictwa. Bogdan Drenda dokonał cudu i wyciągnął z beskidzkich kniei Kazimierza Brandysa, aby mimo weekendu dokonał ekspresowego skalowania nowego przyrządu zaś Krzysiu Marugi, w tym samym dniu dostarczył go samolotem do krainy Sabinów.
W tej sytuacji ze spokojem mogliśmy uczestniczyć w ceremonii otwarcia zawodów oraz delektować się wspaniałymi specjałami włoskiej kuchni - w obfitości serwowanymi przez gospodarzy regionu - w urzekającej scenerii podzwrotnikowego wieczoru wśród gór.
Tomasz Kawa