18.07.2008 - konkurencja odwołana
Gdy w perspektywie jest kilkanaście dni zawodów, decyzje o rozgrywaniu, lub odwołaniu konkurencji przyjmuje się ze spokojem. Inaczej jest na finiszu; piloci na czołowych pozycjach gotowi są nawrócić się z grzesznej drogi i żarliwie modlić o deszczowe chmury, zaś pragnący dalszej sposobności do odegrania nie mogą spać i zrywają się ze snu, by sprawdzić stan nieba.
Luka w chmurach, która dała możliwość rozegrania 10-ej konkurencji zamknęła się szczelnie i wydawało się, że deszczowe chmury zagoszczą na dłużej i można rozpocząć pakowanie w długą drogę powrotną.
Sebastian, któremu nie poprawia nastroju to, że los płata mu ciągle figle i nie pozwala uśmiechnąć się Fortunie, ani fakt iż z powodu gorszego powodzenia jest obecnie ciągle fotografowany, filmowany, nie przespał kolejnej nocy.
Zadziwiające jest to, że mniejsze było zainteresowanie jego osobą kiedy liderował w światowej liście pilotów i przez tyle lat wygrywał wszystkie najważniejsze zawody szybowcowe. Widocznie była to monotonia.
Ku zaskoczeniu wszystkich już przed południem niebo przetarło swe lica, a chmurki zaczęły przybierać zachęcające kształty. W tej sytuacji wyznaczono dość długie trasy i w miarę wcześnie rozpoczęto starty. Przerwano je jednak po wyholowaniu kilkunastu szybowców, bo ilość chmur przekroczyła miejscowe standardy. Nie miałoby to z pewnością miejsca podczas rozgrywanych u nas zawodów.
W grupie tych co znaleźli się w powietrzu znalazł się Sebastian. Latając przez kilka godzin w odległe okolice zżymał się na decyzję organizatorów, bo uciekła szansa na odegranie się i można było rozegrać konkurencję, nim wieczorne chmury rozrosły się nadmiernie.
Tomasz Kawa