17.07.2008 - 10 konkurencja Mistrzostw
Oficjalne prognozy meteorologiczne przewidywały znaczne zachmurzenie gęstymi chmurami wysokimi, tłumiącymi dopływ energii słonecznej do ziemi. Szaman zawodów też przewidywał przerwę w lotach. Tymczasem około południa gęsty welon cirrostratusa zaczął rzednąć i nad nagrzewającymi się zboczami zaczęły wirować we wznoszeniach drapieżne ptaki.
W tej sytuacji wyznaczono wszystkim loty z obszarami nawrotów i limitem minimalnym czasu lotu 2 godziny 30 minut. Na zdjęciach satelitarnych widoczne było przesuszanie się pasa powietrza przed chmurami frontu który zwolnił nad Sardynią i Korsyką. Tak więc przez przypadek całą trasę można było oblecieć w przyzwoitych warunkach bezchmurnej pogody. Po raz pierwszy było sporo czasu na wybór momentu odlotu, toteż niektórzy piloci szli już na kawę po powrocie z trasy, a inni zaczynali dopiero wyścig.
Nasi piloci dobrze wybrali czas odlotu. Światowcy mieli komfortową trasę wzdłuż wysokich gór bez konieczności przeskakiwania dolin i obaj nasi zawodnicy punktualnie po wykorzystaniu limitu czasu lotu, z dobrymi wynikami zameldowali się na lotnisku.
Głodny sukcesu Sebastian rwał niczym hart na stepie. Nie krążył zbyt wiele, a raczej ślizgał się w prądach zboczowych. Nie nadążyła za nim asysta ani lecący równolegle Włochów - choć LS-8 przegrywa z Discusami w takich warunkach. Dość długo wyglądało na to, że uzyskał najlepszy wynik, ale okazało się, iż mimo wspaniałego lotu paru pilotów trafiło w lepszą fazę warunków.
Klubowcy dobrze rozegrali swój lot, lecz nie mając dostatecznego doświadczenia w lataniu górskim starali się lecieć bezpiecznie nad szczytami i nie mieli w takiej sytuacji szans na wygranie z alpejskimi harpagonami, pomykającymi ryzykownie w połowie wysokości gór.
Tak więc przez przypadek mieliśmy piękną sprinterską konkurencję w odmiennych od innych dni warunkach.
Tom