4 konkurencja – 22 maja
Czy można latać pod pełnym pokryciem? Dzisiejszy dzień udowodnił, że tak. Mimo, że dyżurny meteorolog Zbyszek Siwik nie dawał szans na rozegranie konkurencji, mimo, że nad Lesznem zalegało górne pokrycie, mimo, że wiatr wiał do 30 km/godz i sonda podawała noszenia zaledwie 0,5 m/s kierownik sportowy zawodów Jurek Mierkiewicz zaaplikował zawodnikom konkurencję obszarową z minimalnym czasem oblotu 1h 15 min.
Pierwszy obszar był wycinkiem koła z wierzchołkiem opartym o punkt Przedmieście, drugi obszar podobnie – wycinek koła z wierzchołkiem w Przyborowie, a trzeci obszar to koło o promieniu 5 km dookoła Wschowy. Zaraz po wyczepieniu podstawa chmur ledwo sięgała 1000 m, ale noszenia były dość dziarskie, nawet do 2 m/s. Logika nakazywała czekanie pod podstawą chmur na otwarcie startu lotnego. Z czym się to jednak wiąże wie każdy kto na tej wysokości spotyka się z drugim szybowcem. Tak więc nieco zestresowani zawodnicy czekali na otwarcie startu lotnego. Gdy to nastąpiło, co bardziej wystraszeni ruszyli na trasę. Oczywiście można było trochę poczekać i tak też zrobili zwycięzcy dzisiejszej batalii: Karol Staryszak i Zbyszek Nieradka.
Jednak zbyt długie wyczekiwanie skończyło się dla kilku pechowców szybkim lądowaniem w polu – zaraz po odejściu na trasę. W tej grupie znaleźli się doskonale jak dotąd latający Krzysztof Herczyński, Henryk Muszczyński i Paweł Frąckowiak. Tymczasem pierwsza grupa dość łatwo dotarła do pierwszej strefy. To nic, że wymagało to lotu na poziomie 600-700 metrów – w tych zawodach to nic szczególnego. Układający się w pierwszej strefie szlak chmur zachęcał do głębokiego wejścia w strefę. Najlepiej zrobili to Karol Staryszak i Zbyszek Nieradka. Omijając następnie CTR Babimost (jak my lubimy ten obszar zakazany dla szybownictwa tylko dlatego, że BO TAK !!!!) od północy nakłuli drugi obszar. Dopiero czwarta chmura za Przylepem dała im dobre noszenie i pozwoliła na zwrot w kierunku domu.
Tymczasem większa grupa szybowców już wcześniej zaliczyła drugi obszar i na wschodniej krawędzi dużego lasu wykręcała dolot. Chyba nie było dziś pilota, który bez emocji wykonywał dzisiejszy dolot. Całe szczęście na 7-mym kilometrze stały trzy chmurki pozwalające zyskać tę odrobinę wysokości która zapewniała bezpiecznie przecięcie linii mety.
Gdy większość zawodników „dopieszczała” już swoje maszyny po locie linię mety przecięli nasi dwaj zwycięzcy: Karol Staryszak (79,6 km/h) i Zbyszek Nieradka (77,3 km/h). Trzeci wynik dnia osiągnął Staszek Wujczak na ASW 22 (81,3 km/h). Po dzisiejszej konkurencji Zbyszek NIeradka umocnił się na pozycji lidera, natomiast na drugie miejsce brawurowo „wskoczył” Karol Staryszak. Trzecią lokatę utrzymał równo i indywidualnie latający Andrzej Śmielkiewicz. Wielkim pechowcem dzisiejszego dnia był Krzysztof Herczyński, który po niefortunnym lądowaniu w polu spadł na 13 pozycję w klasyfikacji generalnej.
Dzisiejszy dzień udowodnił, że szybownicy potrafią latać nawet wtedy gdy latać się nie da, a dobry kierownik sportowy zawodów potrafi wyłożyć konkurencję nawet wtedy, gdy nikt nie wierzy by dało się utrzymać w powietrzu. Tak więc dziś słowa pochwały należą się zarówno zawodnikom jak i Jurkowi MIerkiwiczowi.
Jurek Kolasiński