Poniedziałek: Złota rybka z dnia wczorajszego zafungowała, przynajmniej dla klubowiczów;) Zadanie dnia 224,5 km dla klubów i 283,3 km dla standardów. Po odprawie nie zapowiadało się różowo. Metman wywróżył 1-2/8 Cu o zasiegu noszeń do 2500m QNH, a do tego silny północno wschodni wiatr rozcinający kominy. Zapowiadało się na powtórkę z dnia wczorajszego.
Po szybkich holach potwierdziły się jego słowa. Nauczeni doświadczeniem dni poprzednich postanowiliśmy czekać co zrobi reszta. Wcześniej to my jako pierwsi odchodziliśmy ciągnąc za sobą długie peletony, które załatwiały nas współczynnikiem. Dzisiaj odeszliśmy jako jedni z ostatnich. I okazało się to strzałem w dziesiątkę. Podstawy rosły w oczach i chmur również przybywało. Droga do pierwszego punktu nie była jednak usłana różami i niestety zadołowaliśmy trochę. Po odbiciu z ziemi było już tylko szybko do przodu. Chmury ułożyły się w piękne szlaki prowadzące do drugiego punktu. Nawet 4 metrowe kominy przy podstawie 3300m QNH szybko wyrabiały dolot. Aż dziw bierze ale udało nam się utrzymać z kilkoma standardami! Wyniki jak widać obiecujące więc oczekujemy na kolejne jantarowe pogody ;)
Barszczu