Wtorek: W końcu przysła pora na klasyczną konkurencję rozgrywaną na zawodach w Rieti. Długa konkurencja wyścigowe, najpierw na południe w rejon Pescasseroli/Rivisondoli, następnie daleko na północ w rejon Nocera Umbra/Gualdo Tadino (kluby/standardy). Były to trasy długości 338,8 km dla klubów i 403,8 km dla standardów.
Pierwsze ok. 100 km trasy przebiegał bardzo szybko zarówno standardom jak i klubom (klubom powyżej 115 km/h, standardom ok. 130 km/h). Potem były możliwe dwie koncepcje lotu. Pierwsza na prawo od kreski po najwyższych w okolicy górach -> Grand Sasso, druga po chmurach idealnie po trasie. Standary wybrały prawą opcję szczególnie, że do gór miały bliżej. Kluby poleciały po prostej. Na poczatku wszystkim szło bardzo dobrze. Po kolejnych kilkudziesięciu kilometrach okazało się jednak, że prawa opcja była zdecydowanie lepsza. Szlak, który stał po kresce w w ogóle nie chciał pracować, natomiast na Grand Sasso chłopaki meldowali nawet po 6 m/s. Najbardziej zdenerowany mógł być Leszek Duda, którego konkretnie nie podniosła żadna z kolejnych 12 chmur! Na dodatek trzeba było się pilnować, żeby nie zejść zbyt nisko nad wieloma terenami nie nadającymi się do lądowania. I tak dosyć często wychodzimy spoza dolotu do ewentualnych pól, ale staramy się wtedy latać możliwie ostrożnie...
Ostatni odcinek lotu zależał w dużym stopniu od umiejętności wykorzystania pracującej doliny Valneriny do wykonania dolotu spod kreski. Z tym wszystkim naszym zawodnikom poszło już w miarę dobrze. Jednak straty klubów z najdłuższego boku trasy były niemożliwe do odrobienia.
Ostatecznie dzień zakończył się zajęciem 18, 19 i 20 miejsca przez Michała, Barszcza i Leszka w klasie Klub, oraz 7, 13, 24 miejsca przez Jędrką, Piotrka i Jurgena w klasie standard.