Ósma konkurencja - polski dzień

Środa: Obie klasy poleciały na konkurencje obszarowe w czasie dwóch godzin. Trasa wyłożona standardowo - najpierw na południe w rejon Avezzano, następnie na północ w kierunku Foligno. Meteorolog zapowiadał bardzo niskie podstawy chmur oraz burze w drugiej części dnia. Jak zawsze jednak się pomylił...

Podstawy dosyć szybko się podnosiły. Nie dosżły co prawda do poziomów, jakie osiągały podczas naszego treningu (3600 metrów), ale pozwoliły na kilkukrotne wykręcenie się powyżej pobliskich szczytów. Burz natomiast żadnych nie spotkaliśmy, za to układały się dosyć ładne, choć krókie szlaki.

Dosyć trudną, wręcz dramatyczną decyzję miał do podjęcia Jędrek Skłodowski. Po zaliczeniu pierwszej strefy przypomniał sobie, że nie odpalił silnika w swoim LSie w celu zarejestrowania poziomu hałasu. Na szybko na ziemii nikt nie znalazł w regulaminie czy grozi to tylko ostrzeżeniem czy dyskwalifikacją w danym dniu. Dlatego po pokonaniu połowy trasy, gdy przelatywał w rejonie lotniska, Jędek zdecydował się polecieć jednak nad lotnisko, odpalić silnik i pokonać trasę jeszcze raz od początku. Problemem była jedynie pora - linię startu przeciął o godzinie 15:50. Jak się jednak okazało pierwszy odcinek trasy udało mu się pokonać znacznie szybciej niż za pierwszym razem. Potem trochę nas martwiła znacznie obniżająca się pod wieczór podstawa chmur (zeszła ok. 200 metrów poniżej pobliskich szczytów), jednak Jędrkowi całkiem nieźle udało się wykorzystać ładnie rozwinięte pod wieczór szlaki.

Po raz kolejny tego dnia wszyscy nasi zawodnicy mieli okazję wykonać dolot spod kreski po ułożonych na linii północ-południe zboczach. Wszystkim się udało, a wieczorem było się z czego cieszyć. Był to bardzo udany dzień dla Polskiej ekipy. Konkurencję w klasie klub wygrał Kuba, drugi był Michał, a Leszek zajął czwarte miejsce. Między nas wcisnął się jedynie Polak z pochodzenia - Austriak Jan Jagiełło.

W klasie standard natomiast najlepszy wynik uzyskał Jędrek (szóste miejsce). Piotr i Michał uzyskali kolejno 10 i 26 pozycję.

Wieczorem w hangarze odpraw odbył się międzynarodowy wieczór, gdzie każda z ekip częstowałą swoimi przysmakami i popitkami. My przygotowaliśmy mało polskie, ale bardzo smaczne placki ziemniaczane, a do popicia nasza ekipa naziemna przygotowała, jak się później okazało hit wieczoru - cytrynówkę :-)...

Prognozy na kolejny dzień zapowiadały ciężkie warunki, toteż o możliwie rozsądnej porze położyliśmy się spać...