Wczorajsza ofiara z kilkunastu kilogramów sera złożona Perkunowi /za naszym pośrednictwem z okazji święta narodowego Szwajcarów/ oraz odlanie cześci wywaru chmielowego z beczki Niemcow, z pewnością obłaskawiło go - bo dziś odsypiał. Choć cumulusy, których nie widzieliśmy już od wieków, nie rozpieszczały wznoszeniami ich nadmierne gromadzenie się w pobliżu lotniska szybko wymiotło białe roje w kierunku Suwałk.
Poniewaz trasy byly zblizone , nasze Jantary dlugo mieszly w szykach wypasionych i brzemiennych woda "standartow". Narastajace wznoszenia i coraz piekniejsze chmurki tak poprawily pilotom nastroj ,ze zrownowazony przecie Tomek Krok machnal sobie petle na trasie ,a wyscigowy Zolw w towarzystwie Krzysia popedzal swego Smyka do "zawrotnych" predkosci 130 km/godz.Poniewaz zaprzyjazniona z nami wiedzma, za pomoca studziennego zurawia , winduje wysoko nasza antene ,mielismy audycje z calego rajdu nad Niemnem. Milo bylo sluchac wzorcowej wspolpracy pilotow ,owocujacej szybkim polykaniem przestrzeni a w finale musielismy sie mocno sprezac ,aby sciagnac na czas naszych orlow z murawy lotniska ,by nie rozjechaly ich falangi podazajace ich tropem.Bardzo dobrze lecial tez Mariusz z Henkiem ,lecz na koncowce wypiely sie na nich chmury i stracili sporo minut na wypracowanie dolotu. Cirrus nad Prusami Wschodnimi wrozy nowe fronty ,lecz mamy nadzieje ,ze nasze dzisiejsze pranie nie zgnije.
A nasi "Rzymianie" narzekaja na slonce!!! Zgroza...
TK