Grzybobranie

"Grzybów było wbród:chłopcy biorą krasnolice

Tyle w litewskich pieśniach sławione lisice,

Co są godłem państwa bo czerw ich nie zjada

I dziwna żadewn owad na nich nie zasiada

Panienki za wysmukłym gonią borowikiem

Którego pieśń nazywa grzybów płkownikiem.."

Po wczorajszym desancie szybowców na okoliczne pola drogi zapełniły samochody z przyczepami niby jaszcze prochowe i uformowały długie kolumny niczym tabory armijne. Dzisiaj słońce jakby ze wstydu za wczorajsze żarty schowało całkowicie swe oblicze za gęstym welonem chmur, toteż nawet bociany nie podrywały się do lotów. Młódź poszła w okoliczne knieje i na usprawiedliwenie długiej nieobecności przynieśli nawet grzyby.

Zacni panowie wyprawili się do źródeł wygrzać kości, a część z naszej kompanii została na miejscu, by w spokoju, pod dachem, oczekiwać nadejscia lepszej pogody. Jakoż po południu na tyle przejaśniło się, że miejscowe 10-15 letnie dzieciaki wyciągnęły swoje latające zabawki LAK-16 i pod okiem instruktora wykonywały szury i skoczki. Sebastian wkręcił sie do tej grupki i odbył krótki kurs doskonalący, wiec powinno to, zaprocentować dobrymi wynikami w zawodach.

Rzedną chmury, cichnie wiatr i ciągnie chłodem. Czyżby dobra wróżba na następne dni? Czego Boże daj!!!

TK