Po wczorajszej pogodzie nie został nawet ślad. Od rana widać było pierwsze oznaki innego charakteru masy, która napłynęła w rejon Rieti. Pierwsze kłaczki pojawiły się nad Terminillo ok. 9, było to jednoznaczne z możliwością występowania burz. Organizatorzy przygotowując się na taki przebieg pogody wyłożyli nam ambitne obszarówki - oblot po minimach dla standardów był szacowany z przedkością ok. 128 km/h.
Organizatorzy wyłożyli dziś dla obu klas konkurencje wyścigowe o długości 289,1 km (kluby) i 368,5 km (standardy). Starty były dwukrotnie przesuwane. Ostatecznie szybowce zaczęły się odrywać od ziemi o 13:00. Niestety często długo trzeba tutaj czekać, żeby na skraju doliny zrobiły się warunki pozwalające na spokojne wykręcenie się i przeskoczenie nad góry. Na szczęscie starty ziemne są prowadzone bardzo sprawnie (to akurat organizatorom wyszło) - obie klasy są w powietrzu po w sumie około 40 minutach!
Sobota: Nadszedł dzień oficjalnego rozpoczęcia V Szybowcowych Mistrzostw Świata Juniorów. Organizatorzy zapowiadali liczne atrakcje: pokazy lotnicze, uroczystości. Niestety na zapowiedziach się skończyło. Pokazy mimo, że miały trwać od 10:30, zaczęły się dopiero po 17. I nikt nas o tym nie poinformował... Najważniejsze z zapowiadanych występów z niewiadomych przyczyn nie odbyły się. Kibiców przyszło bardzo mało. A Włosi do ostatniej chwili w niesamowicie powolnym tempie wszystko szykowali. Jeszcze w trakcie imprezy budowali prowizoryczne sceny szykowali dekorację. I tak jest wszędzie gdzie się rozejrzymy. Aż dziw bierze jak ten kraj może funkcjonować, jak oni wszystko tak powolnie załatwiają i tak mało efektywnie pracują?
Przed rozpoczęciem rywalizacji, organizatorzy przewidzieli trzy dni oficjalnego treningu (od środy do piątku). Poprzednie dni (poniedziałek, wtorek) były słabe, więc część z nas nie latała. W oficjalnym treningu jednak wszyscy wystąpiliśmy, chcąc nie tylko dalej trenować, ale także zobaczyć co reprezentują nasi konkurenci. Były to także nasze pierwsze dni w tym rokuw Rieti, kiedy zaczęliśmy wykonywać doloty na zero. W poprzednich dniach po ukończeniu deklarowanej trasy zazwyczaj wracaliśmy na 1000 metrów nad lotnisko, żeby móc jeszcze do wieczora polatać. Na oficjalnym treningu takich zabaw już nie było.
Szybowce schną na gridzie.
Ważenie, mierzenie i żmudne procedury rejestracyjne mamy już za sobą i oczekujemy dzisiaj na uroczyste otwarcie 14-ych Szybowcowych Mistrzostw Europy.
Wilgi zaczęły holować szybowce i właśnie zaczęło padać. Zaczekamy jeszcze, ale pewnie będzie to tylko wycieczkowy dzień. Nie byliśmy jeszcze w Kownie. Kolejne szybowce latają nisko w pobliżu lotniska. Dla osłody fotka z wczorajszego dnia.
Od świętej Anki zimne noce i poranki. Zgodnie z ludową przepowiednią zimna Anna przyniosła zmianę pogody z chłodnej na jeszcze zimniejszą, ale bez deszczu. Wiatr z północnego zachodu zaciągnął niebo stratusem o podstawie około 700m i w miarę jak słońce przegrzewało chmury w szarej warstwie pojawiały się ciemne podstawy aż wreszcie w chwiejnej masie pojawiły się szlaki cumulusów. Niestety działo się to zbyt późno, by mokra ziemia nagrzała się odpowiednio mocno, a wiatr 40 km/h dodatkowo szarpał i osłabiał noszenia.
Wtorek: Dziś na starcie zjawiło się ponad 50 szybowców. Widać jak z dnia na dzień coraz więcej juniorów przybywa do Rieti. Właściwie od dziś powinni już być tutaj wszyscy zawodnicy. Od jutra zaczyna się bowiem oficjalny trening, rejestracja, będą wykładane konkurencje i normalne odprawy.
Nocna ulewa, która przyjachala do Pociuniai razem z Tomkiem i Heniem skończyła się nad ranem. Znając prognozy pogody można było przewidzieć, żę nie oderwiemy się od ziemi przed godz. 13 więc obozowisko budziło się do życia bardzo powoli… Pomimo to na starcie zameldowaliśmy się jako jedni z pierwszych. Powoli schnące niebo wypełniło się malowanymi cumulusami. Tuż przed startem odbyła się odprawa specjalnie dla czterech szybowców, które były gotowe, na temat niebezpiecznych stref w okolicy.