Szósta konkurencja - nareszcie cumulusy

Poniedziałek: Złota rybka z dnia wczorajszego zafungowała, przynajmniej dla klubowiczów;) Zadanie dnia 224,5 km dla klubów i 283,3 km dla standardów. Po odprawie nie zapowiadało się różowo. Metman wywróżył 1-2/8 Cu o zasiegu noszeń do 2500m QNH, a do tego silny północno wschodni wiatr rozcinający kominy. Zapowiadało się na powtórkę z dnia wczorajszego.

Rozpoczęcie Mistrzostw

Wszyscy zebrali się na lotnisku o godzinie czternastej w momencie rozpoczęcia ciekawych pokazów lotniczych. Były skoki spadochronowe, wyścigi lilipucich samolotów, pokazy modeli oraz akrobacja szybowcowa i samolotowa. Na lotnisko przybyło sporo publiczności mimo, że trzeba było zapłacić za bilet wstępu.

Nudne wyniki w klasie światowej. Kluby dają czadu :)

Pogoda dzisiaj nas nie rozpieszczała ale cóż to dla nas cudownych pilotów ;). Na początek noszenia do 1 m/s i podstawa 700. Organizatorzy na początek zdecydowali się holować tylko klasę klub a standardy czekały na polepszenie warunków w strefie wyczepienia tej klasy. Zadania od 120 dla klasy światowej, 200 dla klub i 230 dla standard. Czasu na manewr brak. Otwarcie startu lotnego od 14:50 dla klubów, 15:20 dla standardów i 15:25 dla światowej.

Tam gdzie cytryna nie dojrzewa

Dziwny to kraj.Centrum wyżu a nad nami niebo godne listopada -bez promyka słońca. Tu z pewnością cytryna nie dojrzewa. Henryk wczorajszy dzień nie zaliczy do najszcześliwszych.Po ponownym starcie coś wcięło mu elektronikę. Nie miał radia ,ale miał za to problemy z przyrządami i trącił TMA a to jak zderzenie z koniem i  skutkowało wirtualnym lądowaniem .

Dzień siódmy - wyprawa na ryby

Niedziela: Pogoda od rana zapowiadała ostrą walkę. Nie tylko z przeciwnikami, ale także z silnym północnym (równoległym do większości zboczy) wiatrem sięgającym 50 km/h na 2000 metrów. Na niebie pojawiały sie ładne cumulusy. Liczyliśmy więc na cięzki ale ciekawy lot, mając nadzieję m.in., że w tak ciężkiej pogodzie Jantary w klasie Klub będą mogły sobie lepiej niż konkurenci radzić, a doświadczenie naszych pilotów w klasie standard pozwoli im w dalszym ciągu równo latać i poprawić wynik w klasyfikacji generalnej.

A jednak czasem zagląda tu słońce

Pogodny zachód słońca i niebo roziskrzone gwiazdami wróżyły, iż wreszcie skończy się ten koszmar ponurego nieboskłonu, ale przed północą zaszumiał bór wieszcząc, że jakieś czortry mieszaję w niebiesiech. Takoż kolejny ranek znów wstawał spowity w welony mgieł, starających sie sięgnąć latających sióstr, które włóczyły nad ziemią swe brudne, postrzępione szaty. Gasł więc szybko blask oczu lotników, rozbudzonych nadzieją na piękny dzień. Każdy ma już dość wilgotnej trawy i ponurego nieba.

Dzień szósty - ciężka walka

Task setter wyłożył dla obu klas bardzo podobne 3godzinne obszarówki. Choć wszyscy oczekiwali bardzo dobrych warunków - od rana na niebie widać było piękne cumulusy, pogody wystarczyło nam tylko na pierwszą połowę trasy.

Ostatnie cztery dni treningu

Zdecydowanie najsłabszym elementem mistrzostw jest dostęp do internetu. Przez ostatnie cztery dni praktycznie nie było możliwości odbioru i wysłania jakiejkolwiek informacji. Od soboty mieszkamy w nowym miejscu i mamy już internet rano i wieczorem!
Dwa ostatnie dni treningu były dniami lotnymi.

Środa i czwartek 1-2.08.2007

Grzybobranie

"Grzybów było wbród:chłopcy biorą krasnolice

Tyle w litewskich pieśniach sławione lisice,

Co są godłem państwa bo czerw ich nie zjada

I dziwna żadewn owad na nich nie zasiada

Panienki za wysmukłym gonią borowikiem

Którego pieśń nazywa grzybów płkownikiem.."

Dzień piąty - konkurencja odwołana

Piątek: Nad Rieti przechodził dziś kolejny front. Od rana szykowaliśmy się do lotu z niepokojem spoglądając na niebo. Na odprawie nie rozdano nam tasków, tylko powiedziano, że z decyzją wstrzymamy się do 12:30. Chwilę przed 12:30 nikt już nie miał wątpliwości jaka ta decyzja będzie. Niebo było już całkowicie zakryte altostratusem a miejscami altocumulusem.

Subskrybuj zawartość